sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 7

Chodziłam po Londynie dość długo. Mój telefon co chwile dzwonił. A to Niall, a to Zayn, Liam i Harry. Nie Louis. Niestety. Nie odbierałam, bo po co ? Teraz chciałam być sama. Zaczęło padać, więc postanowiłam wreszcie wrócić do domu. Gdy szłam, z oddali zobaczyłam dobrze znaną mi postać. Nie wierzyłam własnym oczom. To był Lou, szedł w moją stronę, ale trochę tak jakby wkurwiony. Spuściłam głowę w dół i szłam dalej. Zderzyłam się z nim. Ręką podniósł mój podbrudek.  Spojrzałam się mu prosto w oczy. Są śliczne...
- Co ? - zapytałam wreszcie.
- Gdzie Ty byłaś ? - odpowiedział.
- A po co Ci to ?
- Gdzie Ty byłaś ? Pytam się.
- A ja mam gdzieś to, że Ty się pytasz. Nara. - chciałam go ominąć, ale mnie złapał za rękę i do siebie przyciągnął. Znowu nasze twarze były za blisko. Złączył nasze usta, a ja co zrobiłam ? No oczywiście, że oddawałam każdy pocałunek. Nie będę ukrywać, podobają mi się te jego pocałunki. W końcu się od niego oderwałam, szczeliłam mu ' z liścia ' i poszłam. Poszedł za mną. Zaczęłam przed nim uciekać, zaczął mnie gonić. Dobiegłam do domu i szybko weszłam zamykając za sobą drzwi i poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam się w nim. Chciałam być sama. Ktoś zapukał.
- Nie można mieć już chociaż chwili spokoju ?! - wrzasnęłam wkurzona.
- Nie ! Otwórz ! - To był Niall. Bardzo go lubiłam. Wstałam z łóżka, na którym leżałam i otworzyłam mu te drzwi.
- Wchodź. - rozkazałam, a on to zrobił. Zamknęłam za nim drzwi.
- Co się dzieje ? - zapytał.
- Nic. A co ma się dziać ? - powiedziałam trochę smutna.
- Przecież widzę. Chodzi o Louis'a ?
- Nie. - odpowiedziałam krótko.
- Czyli tak...- powiedział to bardziej do siebie niż do mnie.
- No mówię, że nie. Ale Niall...
- Słucham ? Co się dzieje ? No co ? No mów !
- Ja go chyba kocham... - powiedziałam bardzo cicho.
- Wiedziałem ! - krzyknął.
- Bo Ty wszystko wiesz.
- Dokładnie ! - uśmiechnął się. Nie wiem jak on to robi, że zawsze jest uśmiechnięty, ale tak naprawdę. On jest takim chodzącym szczęściem, kocha życie i wszystkich w ogóle kocha... Ja tak nie umiem, a jak się uśmiecham to albo chwilowo naprawdę, tak szczerze, albo cały czas udaję.
- Niall...
- Co ?
- Przytulisz ?
- Oczywiście ! - i znowu ten uśmiech. Przytulił mnie, tak jak chciałam. On jest taki ciepły. Zawsze mi umie pomóc, chociaż pomaga mi chyba dopiero pierwszy raz, ale co tam ! Hahh...
- Dobra, a tak w ogóle to miałem Cię tylko zawołać na kolację.
- Nie jestem głodna, zjedz za mnie.
- Ale musisz jeść !
- Ale nie chcę !
- Dobra, dobra. Nie wkurzaj się tak, co Ty okres masz ? - i zaczął się śmieć. On ma taki śmieszny śmiech. Hahaha.
- A idź mi ! - wyszedł a ja poszłam do łazienki wziąść prysznic. Stałam pod strumieniem wody dość długo. Wytarłam się, przebrałam w jakiś dres, a na koniec wysłuszyłam i ułożyłam włosy. Wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżku patrząc w sufit. Myślałam o wszystkim i o niczym. Szczerze ? To chciałabym cofnąć czas do chwili, gdy Zayn mnie zaprosił do tego Londynu. Gdybym tu nie przyjeżdżała to by tego nie było. Ehh... I jeszcze zaprosiłam tu Emily. W pewnym momencie poczułam się trochę senna, więc przestałam rozmyślać i poprostu zasnęłam.

_____________________________________________________________
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam ! Wiem, za krótki rozdział, a długo czekaliście... Ale naprawdę miałam dość długą ostatnio sprawę w szkole o cięcie i wgl. było dużeee zamieszanie. Obiecuje, że od dzisiaj będę dodawać co tydzień rozdział, a jeżeli nie będę mogła, to będę Was informować. A tak wgl. to podoba się opowiadanie / blog ? Bo tak sobię myślę, że chyba usunę. :(( Zastanowię się czy to ma sens. I jeszcze raz bardzooo Was przepraszam ! :( <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz