piątek, 18 kwietnia 2014

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 7

Chodziłam po Londynie dość długo. Mój telefon co chwile dzwonił. A to Niall, a to Zayn, Liam i Harry. Nie Louis. Niestety. Nie odbierałam, bo po co ? Teraz chciałam być sama. Zaczęło padać, więc postanowiłam wreszcie wrócić do domu. Gdy szłam, z oddali zobaczyłam dobrze znaną mi postać. Nie wierzyłam własnym oczom. To był Lou, szedł w moją stronę, ale trochę tak jakby wkurwiony. Spuściłam głowę w dół i szłam dalej. Zderzyłam się z nim. Ręką podniósł mój podbrudek.  Spojrzałam się mu prosto w oczy. Są śliczne...
- Co ? - zapytałam wreszcie.
- Gdzie Ty byłaś ? - odpowiedział.
- A po co Ci to ?
- Gdzie Ty byłaś ? Pytam się.
- A ja mam gdzieś to, że Ty się pytasz. Nara. - chciałam go ominąć, ale mnie złapał za rękę i do siebie przyciągnął. Znowu nasze twarze były za blisko. Złączył nasze usta, a ja co zrobiłam ? No oczywiście, że oddawałam każdy pocałunek. Nie będę ukrywać, podobają mi się te jego pocałunki. W końcu się od niego oderwałam, szczeliłam mu ' z liścia ' i poszłam. Poszedł za mną. Zaczęłam przed nim uciekać, zaczął mnie gonić. Dobiegłam do domu i szybko weszłam zamykając za sobą drzwi i poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam się w nim. Chciałam być sama. Ktoś zapukał.
- Nie można mieć już chociaż chwili spokoju ?! - wrzasnęłam wkurzona.
- Nie ! Otwórz ! - To był Niall. Bardzo go lubiłam. Wstałam z łóżka, na którym leżałam i otworzyłam mu te drzwi.
- Wchodź. - rozkazałam, a on to zrobił. Zamknęłam za nim drzwi.
- Co się dzieje ? - zapytał.
- Nic. A co ma się dziać ? - powiedziałam trochę smutna.
- Przecież widzę. Chodzi o Louis'a ?
- Nie. - odpowiedziałam krótko.
- Czyli tak...- powiedział to bardziej do siebie niż do mnie.
- No mówię, że nie. Ale Niall...
- Słucham ? Co się dzieje ? No co ? No mów !
- Ja go chyba kocham... - powiedziałam bardzo cicho.
- Wiedziałem ! - krzyknął.
- Bo Ty wszystko wiesz.
- Dokładnie ! - uśmiechnął się. Nie wiem jak on to robi, że zawsze jest uśmiechnięty, ale tak naprawdę. On jest takim chodzącym szczęściem, kocha życie i wszystkich w ogóle kocha... Ja tak nie umiem, a jak się uśmiecham to albo chwilowo naprawdę, tak szczerze, albo cały czas udaję.
- Niall...
- Co ?
- Przytulisz ?
- Oczywiście ! - i znowu ten uśmiech. Przytulił mnie, tak jak chciałam. On jest taki ciepły. Zawsze mi umie pomóc, chociaż pomaga mi chyba dopiero pierwszy raz, ale co tam ! Hahh...
- Dobra, a tak w ogóle to miałem Cię tylko zawołać na kolację.
- Nie jestem głodna, zjedz za mnie.
- Ale musisz jeść !
- Ale nie chcę !
- Dobra, dobra. Nie wkurzaj się tak, co Ty okres masz ? - i zaczął się śmieć. On ma taki śmieszny śmiech. Hahaha.
- A idź mi ! - wyszedł a ja poszłam do łazienki wziąść prysznic. Stałam pod strumieniem wody dość długo. Wytarłam się, przebrałam w jakiś dres, a na koniec wysłuszyłam i ułożyłam włosy. Wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżku patrząc w sufit. Myślałam o wszystkim i o niczym. Szczerze ? To chciałabym cofnąć czas do chwili, gdy Zayn mnie zaprosił do tego Londynu. Gdybym tu nie przyjeżdżała to by tego nie było. Ehh... I jeszcze zaprosiłam tu Emily. W pewnym momencie poczułam się trochę senna, więc przestałam rozmyślać i poprostu zasnęłam.

_____________________________________________________________
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam ! Wiem, za krótki rozdział, a długo czekaliście... Ale naprawdę miałam dość długą ostatnio sprawę w szkole o cięcie i wgl. było dużeee zamieszanie. Obiecuje, że od dzisiaj będę dodawać co tydzień rozdział, a jeżeli nie będę mogła, to będę Was informować. A tak wgl. to podoba się opowiadanie / blog ? Bo tak sobię myślę, że chyba usunę. :(( Zastanowię się czy to ma sens. I jeszcze raz bardzooo Was przepraszam ! :( <3

wtorek, 11 lutego 2014

Rozdział 6


Resztę dnia przesiedziałam w pokoju. Dzięki Bogu nikt nie przychodził do mojego pokoju. Była już 20;42. Ktoś zapukał, a już myślałam, że dadzą mi do końca dnia spokój. Poszłam otworzyć. To był Loueh.
- Co ? – zapytałam na wstępie.
- Chodź na kolacje.
- Nie. – odpowiedziałam obojętnie.
- No chodź.
- Nie jestem głodna. Nara – i już miałam zamknąć drzwi, ale zablokował je nogą.
- No czego ty jeszcze chcesz ?! – dzisiaj go po prostu nie rozumiałam.
- Powiedziałem, że masz przyjść na kolacje.
- A ja mam w dupie, to co powiedziałeś.
- A ja mam w dupie, to, że powiedziałaś, że masz w dupie, to co ja powiedziałem. – gdy to powiedział przewiesił mnie przez ramię, jak jakąś kurtkę, bluzę, czy cokolwiek.
- Puść mnie ! – zaczęłam wrzeszczeć.
- Nie.
- Za jakie grzechy ?!
- Ehhh, kotek. Nie marudź.
- Nie mów tak do mnie.
- Bo ?
- Bo Ci przyjebie !
- Ehee. Dobrze misiu. – postawił mnie na ziemię i posadził przy stole. Gdy do mnie mówił ‘’ kotek ‘’ albo ‘’ misiu ‘’ to się tak dziwnie czułam. Czułam coś, jakby … szczęście ? Emm… Nie wiem jak to opisać, ale czułam się dobrze. Czułam się … kochana ? Tak, to chyba dobre określenia. Czułam się szczęśliwa, kochana i czułam się dobrze. Ale czemu ? Co to za uczucie ? Boże, za co ? Nie rozumiem, czemu zawsze, gdy mam sama do siebie, jakieś pytania, to nigdy nie umiem na nie odpowiedzieć. One są takie, tajemnicze, na które nie ma odpowiedzi. Siedziałam tak i myślałam. Czułam na sobie czyjś wzrok. Podniosłam głowę i natknęłam się na jego oczy. Oczy pełne oceanu, morza, jeziora, rzek. Nigdy jeszcze nie widziałam TAKICH paczałek. One były zaczarowane. Wpatrywały się w moje. Nie umiałam od nich oderwać wzroku. Nagle zapadła ciemność. Nie wiem co się stało, nic nie czułam. Było wszędzie ciemno, nie było nikogo. Byłam sama. Po jakimś czasie ‘’ samotności  w ciemności ‘’ pojawiło się światło. Ale nie byłam już w kuchni, byłam w pokoju Louis’a. Co ja tu robiłam ? Nie wiem. On leżał obok mnie i chyba spał. Wstałam cicho. Trochę mi się zakręciło w głowie, ale to nic, szłam dalej. Otworzyłam drzwi i usłyszałam jego głos.
- Gdzie się wybierasz ?
- Do mnie do pokoju. A w ogóle, to co ja tu robiłam ?
- Zemdlałaś, jak się na mnie patrzałaś. – powiedział i do pokoju wpadł Niall.
- Nareszcie się obudziłaś. A ty – wskazał na Louis’a – nigdy się na nią nie patrz ! To źle na nią działa ! – krzyknął i wyszedł. Też chciałam wyjść, ale Loueh mnie zatrzymał. Złapał moją rękę i przyciągną mnie do siebie. Byłam bardzo blisko niego. Nasze usta prawie się stykały. Zbliżył się do mnie jeszcze bardziej i złączył je. Całował mnie, a ja oddawałam każdy pocałunek. Delikatnie muskał moje usta. Boże, jak on bosko całuje ! Odrywaliśmy się od siebie tylko po to, żeby nabrać powietrza. Pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne. Robiło się coraz bardziej gorąco. Swoimi rękoma zaczął jeździć po moim brzuchu i plecach. Ja moimi rękoma się zawiesiłam na jego szyi. Jednym szybkim ruchem ściągnął mi bluzkę. Usiadł na łóżku, a ja usiadłam na nim ukradkiem. Nadal się całowaliśmy. Nagle ktoś wszedł do pokoju.
- Louis, jak mogłeś ?! – nie widziałam osoby, ale mogę się założyć, że to był głos Emily. Gdy tylko usłyszałam jej słowa oderwałam się od niego, spojrzałam mu w oczy, założyłam bluzkę i wyszłam z jego pokoju. Emily w tym czasie gdzieś pobiegła, a Louis za nią. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam bluzę, telefon i słuchawki i wyszłam z domu.



______________________________________________________________
 Przepraszam miśki, że rozdział taki krótki. Ja ostatnio po prostu nie mam czasu na nic. :(

czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział 5


Zostałam znowu sama z Emily sama w pokoju. Była bardzo dręcząca cisza. W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi od pokoju. Gdy powiedziałam ‘’ proszę ‘’ drzwi się otworzyły. To był Louis. Usiadł obok Emily i ją pocałował w polik. Ona się na niego spojrzała i coś mu szepnęła, a ja wstałam i wyszłam z pokoju. On na pewno się w niej zakochał i będą razem szczęśliwi. I będzie ten głupi HAPPY END. A dla mnie będzie SAD END. Czasami się zastanawiam, czemu życie jest takie trudne ? Ale chyba nigdy nie znajdę na to odpowiedzi. Zeszłam na dół, ubrałam buty i bluzę i wyszłam bez słowa. Wędrowałam sobie po Londynie. Dzisiaj tu było tak smutno. Pomału zaczynało padać, ale ja i tak cały czas spacerowałam. Telefon mi dzwonił dosłownie do minutę. Wyłączyłam urządzenie i szłam dalej. Weszłam na most. Nie wiem co mną kierowało, weszłam na barierkę. Usiadłam na niej i się lekko wychyliłam. Prawie spadła, ale to nic. Auta za mną przejeżdżały, i nikt mnie nie zauważył. Innych po prostu nie obchodzi czyjeś życie. Ludzie nawet przechodzą obok mnie, co ja jestem nie widzialna ? Wygląda to tak, jakbym miała zaraz skoczyć, a oni przechodzą sobie obojętnie lub przejeżdżają. Ludzie są głupi, myślą tylko o sobie a na innych nawet nie spojrzą. To smutne. Smutne jest też to, że nikogo się nie obchodzi, że wszyscy udają, że im na tobie zależy, że jesteś dla nich ważna. A tak naprawdę to jesteś dla nich nikim. Jednym wielkim zerem. I jeszcze bez czelnie kłamią Ci w twarz ! Wmawiają różne bzdety i myślą, że im uwierzysz, że teraz już będzie dobrze. Ale i tak, zawsze jak zapytają ‘’ co u ciebie ? ‘’ ty im odpowiadasz ‘’ w porządku ‘’mimo, że tak nie jest. Mimo tego, że gorzej być by nie mogło. Nagle usłyszałam jakieś krzyki, za bardzo się nimi nie przejmowałam, ale głosy  brzmiały znajomo. Coś ludzie krzyczeli typu ‘’ nie rób tego, słyszysz ?! ‘’ albo ‘’ jesteś dla mnie ważna i nie chce cię stracić ‘’ gdy usłyszałam te słowa ‘’ jesteś dla mnie ważna …..’’’ to po prostu zdrętwiałam, znowu ktoś kogoś okłamywał. Jak tak można ?! Oni naprawdę myślą, że niektórzy są tacy głupi, żeby uwierzyć w coś takiego ?! Nie chciałam już słuchać tych krzyków, więc zeszłam z barierki i chciałam iśc dalej, gdy zobaczyłam ich. Ale co oni tu robili ? O Boże, przecież to ich głos słyszałam ! Ale do kogo oni krzyczeli ? Może do mnie, bo do kogo innego ? Może chociaż oni mnie zauważyli na tej barierce. Ale olałam ich, i szłam dalej. Zastanawiałam się kto krzyczał to, że jestem dla tego kogoś ważna i tak dalej. Ten głos, nie mogłam sobie przypomnieć kogo on był, ale był mi on bardzo znajomy. W pewnym momencie ktoś mnie pociągnął do tyłu. Obróciłam się i zobaczyłam Zayn’a.
- Oooo. Hey – powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Hey ? Kurde, jak ty możesz ?
- O co Ci chodzi ? – byłam bardzo zdziwiona jego zachowaniem.
- O co mi chodzi ?! Chciałaś skoczyć, i mi się pytasz o co chodzi ?! – zaczął  się na mnie wydzierać.
- Weź nie krzycz, pokrzyczysz w domu. Nie przy ludziach. A w ogóle to nie chciałam skoczyć.
- Dobra, dobra. Ja już wiem swoje. Do auta. – powiedział i gdy byliśmy przy aucie, kazał mi do niego wejść. Gdy weszliśmy samochód ruszył. Jechaliśmy w ciszy. Zapomniałam dodać , że w środku była reszta zespołu i Emily. Siedziała sobie wtulona w Louis’a. Teraz to dopiero ją znienawidziłam. Ale jestem ciekawa co się stało, bo była cała zapłakana. Jak dojechaliśmy do domu od razu poszłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam. Wyciągnęłam pamiętnik, wzięłam słuchawki do telefonu, puściłam muzykę i zaczęłam pisać.
                                                        Drogi pamiętniku !                             31.07.2013r.
Ehhh. Dzisiaj miałam a raczej jeszcze mam trudny dzień, a nawet bardzo trudny.
Niby się pogodziłam z Emily, to znaczy… ona myśli, że jej wybaczyłam ale tak naprawdę to jej nie wybaczyłam. I Harry dzisiaj mi się zapytał, jak to jest się ciąć, no i jak się domyślasz, już wiedzą, że się tne. I dzisiaj, jak byłam na spacerze to poszłam na most i sobie najnormalniej w świecie usiadłam na barierce, wyglądało to trochę tak, jakbym miała zaraz skończyć, ale nie chciał. No i nikt na mnie nie zwracał uwagi, gdy nie wiem jakim cudem, ukazali się oni ! Zaczęli coś tam krzyczeć i w ogóle. Ale nie rozumiem czemu. Jaki to miało sens ? Żaden. No właśnie żaden. I jeszcze jak mnie wzięli do samochodu i jechaliśmy do domu, to nasza ‘’ Kochana ‘’ Emily siedziała cała zapłakana ( nie wiem czemu ) i do tego wtulona w ‘’ swojego kochaniu siego ‘’ Louis’ka. Boże ! Ja tu nie wytrzymuje paru dni, a co dopiero nie wytrzymam całych wakacji ! Ja chce już wracać ! Szczerze, to wolę już chodzić do szkoły, niż być tutaj ! Ale jak na razie kończę. Może zajrzę do ciebie później.
Pa Pa ;X
Gdy skończyłam pisac odłożyłam pamiętnik na miejsce. Nadal słuchałam muzyki przez słuchawki. Położyłam się i zasnęłam. Gdy się obudziłam była godzina 16;31.‘’ Ehhh. Jeszcze nie całe pół dnia.’’ –Pomyślałam. Wstałam, odłożyłam słuchawki i podeszłam do lustra, zobaczyć jak wyglądam. Włosy rozchodziły mi się na wszystkie strony. Poszłam do łazienki i je poprawiłam, a potem wyszłam z pokoju. Poszłam do kuchni, gdzie na całe szczęście nikogo nie było. Wszyscy siedzieli na podwórku. Wzięłam wodę i poszłam powrotem do pokoju. Wzięłam moją ulubioną torbę…
 i spakowałam do niej słuchawki, pamiętnik, coś do pisania, laptopa, ładowarkę od telefonu i od laptopa, szczotkę do włosów i portfel, moje kosmetyki ( tusz do rzęs, eye liner czarny, czarna kredka do oczu, blyszczyk do ust ) i mój ulubiony dres. Moja torba jest bardzo pojemna, więc bardzo się z tego cieszę. Założyłam podarte, długie i czarne rurki, na to męska, za duża bluzka z Tiger’a i dużą, luźną bluzę. No i oczywiście miałam w kieszeni żyletki i chusteczki, jak inaczej. Pomalowałam się, ułożyłam włosy, wzięłam telefon do kieszeni i wyszłam po cichu z pokoju. Słyszałam jakieś śmiechy, wydawało mi się, że dochodzą z podwórka. Zeszłam na dół i gdy weszłam do salonu ( z którego się wychodziło z domu ) tam siedzieli wszyscy. Dziwnie się na mnie spojrzeli.
- Wybierasz się gdzieś ? – zapytał Harry.
- Idę do… koleżanki. – powiedziałam cicho.
- Do koleżanki, powiadasz ? – on jest jakiś dziwny.
- Takk…
- Ale nie pójdziesz.
- Bo ?
- Bo nie.
- Pójdę.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak i kurwa się ze mną nie kłóć.
- Miałaś nie przeklinać ! – wrzasnęła na mnie Emily.
- A ty miałaś się nie wpierdalać do mojego życia !
- Nie wpierdalam się !
-  Ha ! I widzisz ? Sama przeklinasz, a mi nie pozwalasz. Nara ! – krzyknęłam i już miałam wychodzić, gdy drzwi się same przede mną otworzyły. Louis właśnie wchodził.
- Nie wypuszczaj jej ! – Krzyknął Zayn, a Louis mnie złapał i ‘’ zaciągnął ‘’ na kanapę.
- Puść mnie debilu ! – zaczęłam krzyczeć. Wziął mnie sobie na kolana i patrzał się na mnie jakoś dziwnie.
- Najpierw mnie przeproś i daj buziii. – powiedział Louis.
- Po 1 za co mam cię przeprosić ? A po 2 buzi ? Serio ? W życiu !
- Po 1 za to, że mnie nazwałaś debilem. A po 2 to tak, serio. Ja chce buzi.
- Po 1 przepraszam.  A po 2 możesz sobie pomarzyć !
- Po 1 Spoko. Już mi przeszło. A po 2 to przecież wiem, że ty też tego chcesz.- i tym o to mnie zatkał. Że niby ja chce go pocałować ? Nie ! To znaczy tak, ale przy innych to nie ! I skąd on to niby wiedział ? Emily ! Zabije ją !
- Że ja co ?
- Że ty to. – i mnie pocałował. Na całe szczęście on mnie tylko cmoknął w usta, a ja mu dałam z liścia.
- Zapamiętaj sobie, że ja gdybym chciała kogoś pocałować, to sama bym to zrobiła, bez żadnych zahamowań. – powiedziałam, zeszłam z jego kolan i już miałam wychodzić, gdy ktoś mnie pociągnął.
- Nigdzie nie idziesz. Nie wiem co się z tobą dzieje, ale powiedz mi wszystko. Nie poznaję cię. Kiedyś byłaś o wiele inna. – już wiedziałam, że to Zayn. Nie wiedziałam co zrobić, powiedzieć mu prawdę, czy nie ? Ehhhh. Chyba będę musiała, ale ja nie chce, żeby on i ktokolwiek wiedział o mnie więcej niż zawsze. Nigdy nikt nie wiedział o mnie prawdy. Często mówili, że jestem zagadką. Pasowało mi to.
- Wiem, że pewnie nie chcesz mi  czegokolwiek mówić, ale musisz. To dla twojego dobra.
- Ile razy to słyszałam. ‘’ To dla twojego dobra ‘’. Jeszcze pamiętam jak to do mnie mówił.
- Kto tak do ciebie mówił ?
- A po co Ci to ?
- Dobra. Nie chcesz mówić, to nie. Ale ja chce Ci pomóc.
- On też chciał pomóc, ale zamiast pomóc to wszystko pogorszył.
- O kim ty mówisz ?
- Nie powiem.
- Miley, zaufaj mi.
- Nie umiem.
- Jak to nie umiesz ?
- Nie umiem ufać, kochać. Nic już nie umiem. A to wszystko przez niego.
- Czyli przez kogo ? – gdy o to zapytał, spojrzałam się tylko na Zayn’a i poszłam do pokoju, mijając go. Już po prostu nie wiem, co mam robić. Powiedzieć mu prawdę ? Po co ? I tak nikt mi nie pomorze. Nie umiem ufać i kochać. Co prawda, podobają mi się różni chłopacy, ale to nie jest kochanie kogoś. Szczerze ? To ja nie rozumiem ludzi, którzy nie umieją odróżnić słów ‘’ kocham ‘’ a ‘’ podoba mi się ‘’. Bo tak – Loueh mi się podoba, ale go nie kocham. Może i płakałam, bo Emily się z nim całowała, ale … ja go nie kocham i nigdy nie pokocham. To po prostu był jakiś taki odruch. Na pewno taki odruch, bo ja nie umiem kochać, ani ufać.

niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 4


Obudziłam się jakoś o godzinie 8;00. Gdy wstałam,  głowa mnie bolała nie miłosiernie ! Poszłam do kuchni, gdzie o dziwo, wszyscy byli. Łącznie z Emily. Podeszłam do szafki gdzie chłopacy mieli różne lekarstwa i wzięłam byle jakie pudełko. To chyba był apap extra. Wzięłam jeszcze z dwa pudełka innych tabletek. Sięgnęłam po kubek i nalałam sobie do niego wody. Usiadłam i zaczęłam przeglądać opakowania tych tabletek. Wszyscy się na mnie patrzeli, co mnie trochę denerwowało. Wzięłam do ręki najsilniejsze tabletki i wzięłam ich na rękę z dziesięć. Już miałam je połykać. Ale na moje szczęście lub nie szczęście Louis siedział obok mnie i mi te tabletki zabrał i dał tylko jedną ! Nawet się na niego nie spojrzałam. Nie chciałam. Nienawidziłam go. Wzięłam od niego te tabletki i wzięłam je wszystkie do buzi. Już sięgałam po wodę, gdy Emily mi ją wzięła z przed nosa. I coś tam mi gadała, że mam te tabletki wypluć, czy coś takiego. Nie wiem dokładnie. Nie rozumiałam jej za bardzo. Podeszłam do kranu i te tabletki wyplułam. Podeszłam do niej i się zapytałam :
- Co mówiłaś ? –  Ojejku, głos mi się łamał. Ledwo wypowiedziałam te dwa słowa.
- Co się z tobą dzieje ? – zapytała z troską.
- Weź się nie interesuj. Daj mi święty spokój. Nienawidzę Cię. – mówiłam coraz ciszej.
- Do jasnej cholery, o co ci chodzi ?!
- Nie krzycz. – powiedziałam i złapałam się  za bolącą głowę.
- Miley, co się dzieje ? Czemu mnie nienawidzisz ?
- Ty dobrze wiesz czemu.– czułam się coraz gorzej. Nie wiem nawet czemu. Poszłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam. Nie chciałam z nikim gadać, nikogo widzieć. A już szczególnie Louis’a i Emily. W pewnym momencie już nie wytrzymałam. Poszłam do łazienki i zaczęłam rysować. Bez papieru, bez ołówka, czy tam długopisu. Rysowałam po rękach, żyletką. Ktoś zaczął pukać do moich drzwi od pokoju. Nie otwierałam, nie odzywałam się. Tak jakby mnie tu nie było. Zaczęłam szybko przemywać ręce. Gdy przestała mi lecieć krew, założyłam na siebie bluzę i poszłam wreszcie otworzyć te drzwi. Bo, ten ktoś chciał mi te drzwi z zawiasów wyrwać ! Boszz ! Otworzyłam te drzwi i zobaczyłam w nich…wszystkich ? Serio ? O JASIU !
- Co jest ? – zapytałam
- Co jest ?! My tu z pół godziny stoimy, walimy w te drzwi. A ty się pytasz ‘’ co jest ‘’ ?! – przemówił jakże wielki Pan Tomlinson.
- Ha.ha.ha. Twoja historia mnie urzekła, mów dalej ! Wyczuwanie ten sarkazm ? – zaczęłam być bardzooo nie grzeczna.
- Co się z tobą dzieje ?! Ostatni raz taka byłaś jak Ci chłopaka ukradłam ! – zaczęła teraz wrzeszczeć Panna Emily.
- Oooo… Doprawdy ? – jak ja lubię wszystkich wkurzać !
- Co się stało ? – tym razem zapytała troskliwie.
- A  co miało się stać ? – zapytałam. Okey, rozumiem, że się martwią. Ale niech przestaną ! Nie mają o co ! Przecież i tak wszyscy mnie mieli głęboko w swoich szanownych czterech literach ! ;c
- Miley, ja Cię znam nie od dziś ! I widzę, że nie jest w porządku ! – A Emily nadal to ciągnie… to jest męczące, nie uważacie ?
- Dobra, super. Daj mi spokój. Dziękuję wam, za jakże miłą i uroczą rozmowę. Dobranoc. – skończyłam bardzo pięknie moje przemówienie to zamknęłam im drzwi przed nosem. Ale ich nie zakluczyłam, co było moim błędem. Ledwo, co się położyłam na łóżko, oni wpadli do mojego pokoju. Jak jakieś dzikie zwierzęta ! Emily zaczęła coś tam krzyczeć. I w pewnym momencie stało się coś, co nie powinno mieć tutaj miejsca. Harry wszedł do łazienki i zaczął wrzeszczeć, że jest krew, i że ona jest na podłodze i na zlewie. Emily do mnie podeszła i kazała pokazać ręce. Okey, pokazałam. No i się zaczęło. Każdy mi mówił, że mam przestać. Pytali się czemu. Dawali kazania. Aż Harry, jako jedyny mądry zapytał :
- Miley, jak to jest się ciąć ? – zapadła cisza. Z tego co przez tą ciszę zrozumiałam, to mam odpowiedzieć na to pytanie. Więc odpowiedziałam.
- To nie jest nic przyjemnego. Trzęsącą ręką przecinasz skórę po raz pierwszy. Za mało krwi, nie boli. Nie czujesz bólu. Decydujesz się na kilka, kilkanaście kolejnych pociągnięć czymś ostrym. Odczuwasz ulgę, złudne szczęście, to jak narkotyk. Po chwili widzisz jak płynie krew - jakże uspakajający widok. Ucieczka od problemów. Jest naprawdę dobrze, czujesz przyjemny chłód. Odkręcasz zimną wodę. Ona nic nie daje. Szczypie. Bierzesz chusteczkę, by nie musieć sprzątać łazienki. Przykładasz ją do ciągle krwawiących ran. Powtarzasz to kilkanaście razy, jednak krew leci cały czas. Po dłuższym, lub krótszym czasie zaczyna krzepnąć. Mniej więcej wtedy składają Cię wyrzuty sumienia. Ten ból przy zginaniu ręki. Ten ból przy zakładaniu bluzy. Ten ból przy kąpieli. Ten ból kiedy próbujesz to ukryć. Przepraszasz siebie, że znowu to robisz. Nie chcesz tego więcej. I tak to zrobisz znów, nie oszukujmy się. Wracają wszystkie dawne problemy, to się nawarstwia. Jest gorzej niż przedtem .Ale i tak odpowiesz 'nie, nic'. Następnym razem zastanów się, czy bandamka na lewej ręce zawsze pełni funkcję ozdobną.
- Wow !! – Harry jako jedyny się odezwał.
- Noo, to tak to wygląda. – powiedziałam cicho i nieśmiało. Wszyscy się na mnie patrzeli jak nie wiem na co. W pewnej chwili Emily powiedziała, żeby wszyscy wyszli, żeby zostawili mnie z nią. Samą.
- Wiem, nie powinnam wtedy całować Louis’a. Przepraszam. – zaczęła.
- Przepraszasz ? HA.HA.HA. Dobry, a nawet BARDZO DOBRY żart.
- Ojejku, Miley. Ja naprawdę Cię przepraszam. Nie bądź już taka, to po pierwsze. A po drugie nie gniewaj się na mnie.
- A ty jaka byś była, gdybym ja pocałowała Niall’a ?! I ty byś nie była na mnie zła ?! – już serio się wkurzylam.
- Ehhh. Pewnie bym była taka jak ty teraz. Ale no co mam zrobić, żebyś mi wybaczyła ?
- Nic.
- No to o co Ci teraz chodzi ?
- A o to, że ja Ci nie wybaczę.
- Co ?! Ale jak mi nie wybaczysz ?! No Miley, noo ! Idę po Zayn’a ! – panikowała jak małe dziecko. – Zayn ! – zaczęła go wołać.
- Co ? – po chwili się zjawił w pokoju.
- Powiedz jej coś ! Ona nie chce mi wybaczyć ! – zaczęła narzekać. Ale jak ona mu powie, że Louis mi się podoba, to już po niej !
- A co jej zrobiłaś ? – zapytał.
- Dobra ! Wybaczę Ci, ale mu nic nie mów ! – krzyknęłam.
- Okay ! Zayn, możesz już iść. – oświadczyła i się uśmiechnęła.
- Boszzz. Co ja z wami mam ! – Powiedział Zayn i wyszedł.


_________________________________________________________________

Mam takie pytanie... Jest ktoś wogóle na tym blogu ?

wtorek, 14 stycznia 2014

Rozdział 3


~16;24~
Nagle ktoś do mnie zadzwonił na telefonie, to był Lou, więc odebrałam.
- Hey. Jesteś gotowa ? – spytał.
- Hey. A na co ?
- No, żeby jechać, po tą twoją przyjaciółkę na lotnisko.
- Aha, no tak. Jestem gotowa. A co?
- Nie, nic. Możemy już jechać. Za 5 minut na dole, okey ?
- No, okey.
- To pa.
- Paaapapapapapapaaaaa.
Wzięłam bluzę, torebkę i zeszłam na dół, Louis już tam czekał. Jak on tam czekał, a ja schodziłam po schodach to on tak słodko wyglądał, miał ten swój piękny uśmieszek i te jego piękne oczy. Ale chwila… nie mogę o nim myśleć ! Co ja ze sobą tutaj robie ! Cały czas sie zmieniam i to z minuty na minutę ! Dobra Miley, otrząśnij się !
- No nareszcie. Czekałem na Ciebie. - powiedział i sie mi przyglądał  bardzo uważnie, zatrzymał sie wzrokiem na moich oczach.
- Coś nie tak ? - spytałam dla pewności.
- Nie, wszystko w porządku . - uśmiechnął sie do mnie i otworzył drzwi do wyjścia. Jejku… Jaki on ma piękny uśmiech !
- Dziękuję. – powiedziałam, jak przechodziłam przez drzwi. Bo wiecie, rodzice mnie nauczyli, że jak
ktoś otwiera mi drzwi, to trzeba ładnie powiedzieć  ‘’ DZIĘKUJĘ ’’.
- Bardzo proszę. - uśmiechnął sie do mnie jeszcze raz. Jak już miałam otworzyć sobie drzwi od
auta, on szybko podbiegł do mnie i mi je otworzył, mi sie to wydaje dziwne, ale okey.
- Jeszcze raz, dziękuję. – powiedziałam grzecznie.
- Jeszcze raz, bardzo proszę. - i znowu sie do mnie uśmiechnął. Ohhhh ! Jak weszłam do auta zamknął
drzwi i poszedł na drugą stronę i też wsiadł do auta. Bo jak inaczej.
Jechaliśmy i jechaliśmy, aż dojechaliśmy na lotnisko. Musieliśmy chwilę czekać, bo było jakieś opóźnienie, akurat tego samolotu, którym leciała Emily. Siedziałam sobie spokojnie Louis’em i czekaliśmy. Nic nie mówiliśmy. Była cholerna cisza, która mnie teraz męczyła bardziej, niż te wszystkie inne. W pewnym momencie się spojrzałam na Lou. On ma takie piękne oczy ! O Boże ! No i nareszcie przyleciała Emily. Jak ją zobaczyłam z daleka, to wstałam z niezbyt wygodnego krzesła i jej pokiwałam ręką. Ona zrobiła jakąś dziwną minę i zaczęła biec do mnie z tym bagażem. Kurde, wyglądała żałośnie ! Jęzor na wierzchu. Jak jakiś pies ! Podleciała do mnie, rzuciła gdzieś na bok bagaż i zaczęła mnie przytulać. Boże, jeszcze tego brakowało. Ale ja, jak zawsze byłam nie ugięta. Nigdy nie lubiłam się przytulać z dziewczynami. Ale za to kochałam się przytulać z chłopakami !
- A ty co ? Nie przytulisz mnie ?! Nie bądź taka ! Oj, no choć do cioci ! – zaczęła drzeć tą papę.
- Opanuj się, nie jesteś w domu.- zaczęłam jej gadać.
- Ojejku przesadzasz… Aaaaa!!! Louis Tomlinson !!!! – Boże, czy ona nie umie się zamknąć ?! Złapałam ją za bluzę a ona próbowała iść do Louis’a.
- Emily, poczekaj muszę Ci coś powiedzieć … - na chwilę stanęła. Miałam pomysł, który na pewno zadziała na nią.
- Co ?
- Dobrze Ci radzę. Trzymaj się od Louis’a z daleka. On jest mój … - zaczęłam jej groźnie szeptać do ucha. Ona, jak to ona. Przestraszyła się i powiedziała tylko ciche ‘’ okey ‘’.
- Hey Lou. Jestem Emily. – podała mu dłoń i się na mnie dziwnie patrzała. W pewnej chwili podeszła do Louis’a i powiedziała, na cały głos :
- Powiedz jej coś. Ona mnie straszy, że …- i się na mnie spojrzała.
- Siedź cicho ! – krzyknęłam.
- A mogę ?
- Ale, że co możesz ?
- Go przytulic ?
- Pffff… jak tam chcesz. – udawałam, że mnie to nie obchodzi. A ona to robiła specjalnie ! Zabije, zabije, zabije !!! No i go przytuliła. A potem pociągnęła za jego koszulkę i … pocałowała ?! Jak ona mogła !? Do oczy mi napłynęły łzy. Ułożyłam sobie szybko włosy, tak, aby mi zasłaniały oczy. Jak skończyli się całować, Emily się na mnie spojrzała. Ona umiała ze mnie wszystko wyczytać. Spojrzałam się na nią. Posmutniała. Podeszła do mnie i szepnęła ciche ‘’ przepraszam ‘’. W tej chwili ją znienawidziłam. Odszeptałam jej tylko ‘’ jeb się ‘’.
- Dobra bież torby i jedziemy do domu. – powiedziałam już normalnie, żeby nie było podejrzane.
- Okey. – odpowiedziała też już normalnie, ale była trochę speszona. Louis siedział cicho przez cały czas i dobrze. Jak jechaliśmy autem, usiadłam z tyłu, a Emily z przodu obok Louis’a. Nie chciałam siadać z przodu, bo Louis by jeszcze zobaczył moje oczy. Całą drogę Emily opowiadała Louis’owi o naszych różnych przygodach i przy okazji opowiadała o sobie. Jak dojechaliśmy do domu, pierwsze co zrobiłam to podeszłam do Zayn’a i powiedziałam mu, żeby to on pokazał Emily jej pokój. Nie czekając na jego odpowiedź poszłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam.

~Emily~
Zrobiło mi się strasznie głupio, jak wtedy pocałowałam Louis’a. Wiedziałam, że on się podoba Miley. Ale nie wiedziałam, że aż tak bardzo. Przez całą drogę się nie odzywała, patrzała tylko przez szybę. W domu podeszła tylko do Zayn’a i gdzieś znikła. Co ja zrobiłam ! Będę musiała ją przeprosić. Ale muszę przyznać, że Louis dobrze całuje. Nagle do mnie podszedł Zayn.
- Choć pokaże Ci Twój pokój. – powiedział.
- Okey. – odpowiedziałam. Zayn’a znałam już od bardzo dawna. Miley, Zayn i ja byliśmy ze sobą bardzo zżyci. Szłam z moją torbą za Zayn’em. Zatrzymał się przed jednymi drzwiami i mnie wpuścił do pomieszczenia. Weszłam i po prostu nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Pokój był przepiękny ! Ściany były koloru malinowego, białe meble, miałam własną garderobę i łazienkę. Ohh. Pięknie !
- Podoba się ?- zapytał Zayn.
- Tak, i to bardzo.
- To fajnie. A teraz powiedz, co się stało Miley ?
- Nie wiem. – udawałam głupią.
- Ehhh… Dobra, choć przedstawię Cię reszcie.
- Okey. – i poszliśmy.  Szczerze ? Gdyby teraz mnie ktoś zapytał, jak się czuję, albo co u mnie ? Powiedziałabym, że gorzej być by nie mogło. Co ja zrobiłam !? Przeze mnie Miley cierpi ! Co ze mnie za przyjaciółka ?!
~ Miley ~
Gdy weszłam do pokoju i zakluczyłam drzwi, rzuciłam się w poduszkę i płakałam jak małe dziecko.  Jak ona mi to mogła zrobić ?! Jeszcze na moich oczach go całowała ! Z chęcią bym teraz na jej oczach pocałowała Niall’a, ale po pierwsze nie jestem taka, a po drugie bym jej tego nie zrobiła ! Płakałam tak z godzinę. Nagle usłyszałam śmiechy z dołu. I tam była Emily, słyszałam jak się śmiała. Pewnie siedziała tam przytulona do Louis’a albo coś. Jeszcze niech tylko spróbuje powiedzieć im wszystkim jakąś moją tajemnice, a nie żyje ! Zaczęło mi się nudzić, a nie chciałam słuchać jak oni się tam śmieją. Więc wzięłam mojego iphona, słuchawki, pamiętnik i coś do pisania. Tylko te cztery rzeczy były mi potrzebne w całym moim życiu ! Włączyłam muzykę i zaczęłam pisać w moim kochanym pamiętniczku.
                       

                                    Drogi pamiętniku !                                     30.07.2013r.
Jakąś godzine temu przyjechałam z Emily i Louis’em z tego lotniska. I mogę już stwierdzić, że Emily nie jest moją przyjaciółką ! Nienawidzę jej ! Nie uwierzysz, co ona zrobiła ! Pocałowała Louis’a, specjalnie i to na moich oczach ! Teraz z chęcią bym jej przywaliła w ten krzywy ryj ! No ale jak ona mogła ?! Przecież dobrze wiedziała, że bardzo mi się Louis podoba ! ;c A Louis nawet jej wtedy nie odepchnął ! Całował się z nią tak normalnie, tak jakby z nią był ! Nienawidzę jej i jego ! I jeszcze mnie potem za to przeprosiła ! Ale takie przeprosiny to ona Se w dupe może włożyć !
Dobra kochany ja lecę. Pa Pa :xx

Gdy skończyłam pisac w pamiętniku, odłożyłam słuchawki i poszłam się wykąpac. Odkręciłam wodę. Weszłam do niej i próbowałam się odprężyc, ale mi to za bardzo nie wychodziło. Po jakiś 10 minutach wyszłam z wody, wytarłam się i ubrałam w jakiś stary dres i bluzkę. Zmyłam jeszcze makijaż, bo podczas kompieli tylko się rozmazał. A następnie poszłam spać.

piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 2


Byliśmy już w drodze na pole gdy Harry, Liam i Louis sie zaczęli wydurniać.  Louis zaczął
mówić te swoje żarciki, więc wszyscy sie cały czas śmiali, później Harry zaczął śpiewać, a do niego dołączył Liam. Śpiewając cały czas wymyślali teksty do następnych piosenek.
Było bardzo fajnie, jak byliśmy już na tym polu chłopacy mi zaproponowali, żebyśmy jechali na
tydzień na biwak ( ale jak przyjedzie Emily, rzecz jasna ), więc się zgodziłam, bo powinno być fajnie. Na pewno będą różne ciekawe przygody ! Yeahhh ! Hahaha…
Jak wróciliśmy to Niall poszedł zrobić kolacje, co mnie trochę zdziwiło. Myślałam, że poproszą mnie, abym ją zrobiła. Niall ładnie przygotował stół i położył tam jedzenie.  Nikomu nie pozwalał jeść, aż wszystko nie będzie gotowe. A więc chłopcy czekali i czekali bardzo grzecznie, bo byli strasznie głodni. Ja za to w ogóle nie chciałam, żeby była to kolacja, bo mi sie jeść nie chciało !
- Możecie już siadać i jeść. - powiedział Niall, gdy położył ostatnią potrawę na stole. Ogólnie były naleśniki z czekoladą, cukrem, cukrem pudrem, dżemem itp. I Niall jeszcze doniósł jakieś sałatki i… kurczaka ? Ten to ma pomysły.
- Ja nie jestem głodna, pójdę do pokoju. - oznajmiłam i już miałam iść, gdy nagle ktoś
 mnie złapał za rękę. To był Liam. Jezu, czego on chciał ? Payne mnie najbardziej wkurza z całego zespołu.  Ogólnie Liaś jest nawet okey, ale nie zabardzo go lubię. On nie umie się bawić ! Powinien korzystać z życia póki jest młody, i póki ma siły i w ogóle !  A nie, że każdemu coś zabrania ! Gorzej niż mój ojciec !
- Musisz coś zjeść. - powiedział do mnie i pociągnął do siebie, byłam bardzo blisko niego. Ta
odległość po między nami była dość niebezpieczna, więc odrazu się odsunęłam i poszłam do pokoju.
Louis poszedł za mną i mówił ''jak cie złapie, to nie będzie za miło ! Liam ma
racje musisz coś zjeść ! ''.  Jednak nie zwracałam na niego uwagi.  Ale jak już miałam wejść do mojego tymczasowego pokoju,  Louis mnie wziął na ręce i zaczął łaskotać. Zaczęłam się śmiać na całego, wyzywałam przy tym Lou, że nie lubię łaskotek. On i tak nic sobie z tego nie robił. Po jakiejś chwili dopiero zaniósł mnie do kuchni, a ja cały czas go waliłam pięściami w plecy, żeby mnie puścił. Ale bez skutków. Posadził mnie na krześle i powiedział, że jak nie zjem chociaż jednej rzeczy, to sie stąd nie ruszę.  Ja i tak nic nie zjadłam. Siedziałam i siedziałam, aż Louis zaczął mi coś tam mówić, że muszę jeść, ’’ bo mnie wiatr porwie ‘’. Tsaa… Moi rodzice zawsze mi mówili, i nadal mówią to samo. Na to co mówił Louis nie zwracałam w ogóle uwagi tak jak wcześniej. Wreszcie Zayn powiedział :
- Miley, zjedz coś. Bo inaczej twoi rodzice będą na mnie źli.
- Za co mają być na ciebie źli ? - spytałam. Wydawało mi się to dziwne.
- Bo im obiecałem, że tutaj trochę przytyjesz, że zaczniesz wreszcie jeść. A ty zamiast przytyć to mi
 tu schudniesz. Chociaż nie, bo nie masz z czego ! - wydarł sie na mnie. Co on sobie myśli ?! Że co ? Ja tak sobie naglę zacznę jeść, bo moi rodzice mogą być na niego źli !? Ha ha ha ! Może sobie pomarzyć !
- Ja jeść nie będę, bo mi sie nie chce. Czy to takie trudne do zrozumienia !? - wrzasnęłam i pobiegłam do pokoju.  Jakieś 10 minut później zadzwoniła do mnie Emily, więc z nią rozmawiałam. Powiedziałam jej o tej awanturze przy kolacji i w ogóle. Jak skończyłyśmy rozmawiać  to się położyłam i zasnęłam.


~ Rano ~
Była godzina 7 rano jak się obudziłam. Troszkę wcześnie, ale to nic. Poszłam się umyć. Jak byłam już czyściutka i pachnąca, wzięłam jakiś tam dres i byle jaką bluzkę. Wciągnęłam na siebie ubrania i zaczęłam suszyć włosy i układać. Pięć minut suszenia, chwila na ułożenie, znowu pięć minut suszenia i znowu ułożenie. I tak w kółko.  Moje włosy już były ułożone i suche, a ja w tych starych i już trochę podartych dresach. Wyglądałam okropnie ! Poszłam do garderoby i szukałam jakiś fajnych ciuchów na dzisiejszy dzień. Nie mogłam się zdecydować, co na siebie założyć ! Wreszcie się zdecydowałam na jasno jeansowe, podarte rurki, szare, wysokie conversy, białą bluzkę - bokserkę z wieżą Aifla i do tego, jeżeli bym gdzieś wyszła biała torba z adidasa.  Następnie poszłam do łazienki się pomalować. Na usta nałożyłam blyszczyk i wytuszowałam rzęcy. Nałożyłam jeszcze, w niektóre miejsca korektor. Gdy wyszłam z łazienki, akurat do mojego pokoju wszedł Harry i poprosił, abym zeszła na dół, na śniadanie.  Zobaczyłam godzinę – była 8;50. Trochę mi zleciało na szykowaniu się. Powiedziałam mu, że zaraz zejdę. Gdy wyszedł, wzięłam tylko mojego iphona, przejrzałam się w lustrze, poprawiłam włosy i poszłam na dół, tak jak prosił Hazzuś. Wszyscy siedzieli przy stole i na mnie czekali. Usiadłam na jedynym wolnym miejscu, przy Harry’m i Zayn’ie. Dzisiaj wyjątkowo nie chciałam się kłucić, więc troszkę zjadła. Nie chciałam jeść, ale dzisiaj musiałam.
Gdy już było po śniadaniu wszyscy sie do mnie cały czas uśmiechali, a ja nie wiedziałam o co im chodzi, więc sie wreszcie spytałam :
- Co się stało ? Czemu sie tak do mnie cały czas uśmiechacie ?!
- Bo wreszcie coś zjadłaś na śniadanie z apetytem. - powiedział wesołym głosem Louis.
- Ahaaa...
- Ey Miley, o której przyjedzie ta Twoja koleżanka ? - spytał Liam.
- Powinna być na lotnisku, około godziny 17;00. A co ?
- Nie, nic. Tak tylko się pytam.
- Miley, a ty chcesz po nią jechać na to lotnisko ? - tym razem spytał Niall.
- Tak, mam taki zamiar.
- To niech ktoś z nas z Tobą pojedzie. Ale tylko jedna osoba, bo reszta mi będzie potrzebna. – powiedział, a ja nie wiedziałam za bardzo, o co mu chodzi.
- Okey, to kto ze mną pojedzie?
- Ja mogę. - powiedział od razu Louis.
- Okeyyy...
- Ty akurat Louis mi nie będziesz potrzebny, więc możesz jechać - wtrącił sie Niall z udawaną powagą. Coś mu nie wychodziło.
- To dobrze. - powiedział Lou.
Jest dopiero 11;54, a ja nie mam pojęcia co robić, bo do Emily nie mam po co dzwonić. A siedzieć w domu mi się nie chce.
- Ey. Kto do mi jakiś pomysł co teraz robić ? – spytałam.
- Nie wiem. Może byś sie przeszła. - powiedział Harry.
- No może. Albooo... - ten pomysł mi sie za bardzo nie podobał.
- Może byś sie z kimś przeszła .- powtórzył Harry, tak jakby z … nadzieją ?
- Albooo... -  to też mi sie nie podobało, bo przecież to było i tak jedno i to samo.
- Może pojedziemy do ''Galerii'' na zakupy ? - powiedział Niall.
- Po jakie zakupy ? - spytał się Zayn.
- Bo nie ma nic do jedzenia na obiad. - Już trochę wkurzony Horanek  zaczął.
 - To dobrze, że nie ma nic do jedzenia. Bo i tak mi sie znowu jeść nie chce. - gdy tylko to powiedziałam, to wszyscy na mnie spojrzeli się takim nie przyjemnym spojrzeniem.
- Ja nic nie mówiłam, mnie tu nie ma. -  i szybko uciekłam do pokoju a wszyscy pobiegli  za mną.
Zdążyłam zamknąć mój pokuj na klucz, aby nikt mi nie wchodził. Po chwili słyszałam tylko, cytuje;
'' Miley Otwórz te drzwi ! W tej chwili je otwieraj ! '' Ale ja i tak nie otwierałam. Nie byłam taka głupia. Nagle zapadła cisza.  Ja nie wiedziałam czemu. Myślałam, że już poszli. Więc podeszłam do drzwi, otworzyłam je i nagle wszyscy wpadli do mojego pokoju i sie na mnie rzucili. Mówili, cytuję :
''Nareszcie otworzyłaś, a teraz cie mamy '' i jeszcze ' 'teraz jedziemy do sklepu i ty jedziesz z nami '' a do tego '' Obiad będzie od razu jak przyjedziemy ze sklepu, a ty będziesz za kare musiała zjeść wszystko z talerza ''... to była ruina ! Cały czas się upierałam, że nie jadę do żadnego sklepu. Oni jednak byli nie ugięci. Louis mnie wziął zarzucił przez ramię jak jakimś śmieciem, wziął jeszcze moją bluzę i poszedł ze mną do auta. Czekałam z Lou w tym aucie na resztę. Gdy przyszli, mogliśmy już jechać . Jak byliśmy już w drodze,  nagle auto stanęło i nie chciało odpalić.
- No to pięknie! A ja nie chciałam jechać, ale oczywiście musiałam, a teraz siedzimy w tym bagnie ! -powiedziałam cała wkurzona i znowu wszyscy sie na mnie spojrzeli, tak jak wcześniej.  Ja sie przykryłam bluzą i powiedziałam :
- Mnie tu nie ma i nic nie słyszeliście.
Nagle ktoś mi wziął bluzę i sie schylił jak do pocałunku. To był Niall, ale ja sie szybko odsunęłam.
-Tej, Niall, bez przesady ! - krzyknęłam z groźbą w oczach. Ale powiem szczerze, że byłam bardzo zaskoczona, tego gestu. Gdyby Emily to widziała, to już by mnie nie było na tym świecie.
- Yhyyy...-powiedział nie zadowolony i sie zaczął na mnie gapić jak nie wiadomo na co. Czułam sie przy nim dziwnie, a odległość między nami nie była zbyt ładna, byliśmy bardzo blisko siebie. Te jego oczy mnie zaczarowały, gapiłam sie w nie jak w żadne inne. Nigdy nie miałam okazji z tak bliska oglądać czyjeś oczy.
- Hey. My tu jesteśmy. - powiedział wkurzony Tomlinson’ek, a Niall tylko odpowiedział tym swoim ''Yhyyy'', ale ja za to sie ocknęłam i popatrzałam na resztę. Gapili sie cały czas na mnie i na Niall’a.
- Czemu sie tak gapicie ? – zapytałam, bo już miałam tego dość.
- Bo, eee, nie wiem. Tak tylko. - powiedział Zayn jakimś dziwnie słodkim głosikiem.
- Kiedy to auto ruszy ? – zapytałam po raz kolejny.
- A no właśnie, Lou co tam sie dzieje ? - spytał Niall ( bo Lou prowadził ).
- Auto siadło na dobre, niech ktoś zadzwoni, żeby nam pomogli je dociągnąć z powrotem do domu.
- Takk ! Nie jedziemy do sklepu i nie będzie obiadu ! - krzyknęłam cała uradowana, a oni znowu sie na mnie dziwnie spojrzeli.  A ja tak jak chwilę temu, zakryłam się bluzą i powiedziałam ''mnie tu nie ma''.
I tym razem moją bluzę wziął Liam ale on mnie nie chciał pocałować. I dzięki Bogu ! Jednak mi się nie podobało siedzenie na tym miejscu, więc poszłam na inne. Ale cały czas się zastanawiałam, czemu Niall chciał mnie pocałować … może oni to chcą tak sprawdzić, czy któryś mi się podoba, i czy dam się któremuś pocałować  ?… Żenada !  
- Lou, a jak ci sie układa z Eleanor ? – spytałam, żeby nie było tej cholernej ciszy.
- Dobrze, a co zazdrościsz ? - powiedział i sie zaczął śmiać. Tak, zazdroszczę powiedział jakiś głosik w mojej głowie, ale ja powiedziałam co innego. Chociaż taka była prawda. Zazdrościłam Eleanor, i to bardzo.
- Nie, tylko chciałam przerwać , tę cholerną ciszę. - powiedziałam z powagą i zlustrowałam go wzrokiem. Na co bardziej się zaczął śmiać, i ja nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem.
- Tej, ale bez takich słów. - nagle wtrącił sie Harry.
- Ale, że jakich ? – Zapytałam.
- Dobrze wiesz jakich, nie lubie, jak dziewczyny mówią nieładnie.
- No to masz problem. Bo Twoje zdanie mnie nie obchodzi. - odpowiedziałam i wytknęłam do niego język. - To jak wracamy do domu ? – spytałam, bo nie chciałam dłużej siedzieć w tym samochodzie.
- No, już do nas jadą. - powiedział Zayn.
- Ale kto ? – spytałam.
- Menadżer.
- Aha.
Jakieś 10 minut później przyjechał ten menadżer i po chwili byliśmy w domu, ja od razu pobiegłam do ''mojego'' pokoju i zadzwoniłam do Emily. Jak skończyłam z nią rozmawiać,  to ktoś zapukał do moich drzwi, więc poszłam otworzyć ,to był Zayn, pytał sie czy chce coś do jedzenia, a ja, jak sie domyślacie, powiedziałam, że nie bo ''nie jestem głodna''. Cała ja… 
Była godzina 13;52. Strasznie mi się nudziło, więc wyciągnęłam mój pamiętnik z szuflady i zaczęłam w nim pisać. 
                                                             Drogi pamiętniku !                                            30.07.2013r.
Dzisiaj przyjeżdża Emily ! Yeyyyy ! Bardzo się cieszę, z tego faktu. Ale nie uwieżysz ! Miałam jechac z chłopakami do sklepu, bo nie było ( i chyba nadal nie ma ) nic do jedzenia. Co idzie mi na rękę. I jak jechaliśmy do Galerii auto siadło i nie chciało odpalic ! Ale to nie wszystko… Niall chciał mnie pocałowac ! Boże, Emily by mnie zabiła ! I jak sobie siedzieliśmy w tym  aucie, zapytałam się Louis’owi, jak się układa w jego związku. I wiesz, co ? Powiedział, że DOBRZE, i że niby ja, zazdroszczę Eleanor, Louis’a ! To znaczy… To prawda, że jej zazdroszczę, ale Louis się tak jakby domyślił ! Boże, i co ja teraz zrobię ?! Co ja zrobię, gdy on się dowie. Nie wiem jak by się dowiedział, ale jakoś na pewno ! Jezu, Jezu, Jezu, Jezu ! Zaraz dostane ataku serca ! Aaaaaaa !...
Ja lecę, mój ty kochany ! Pa Pa xx.



_______________________________________________________________
No i macie 2 :) Mam nadzieję, że się wam podoba.