Byliśmy już w drodze na pole gdy Harry, Liam i Louis sie
zaczęli wydurniać. Louis zaczął
mówić te swoje żarciki, więc wszyscy sie cały czas śmiali,
później Harry zaczął śpiewać, a do niego dołączył Liam. Śpiewając cały czas
wymyślali teksty do następnych piosenek.
Było bardzo fajnie, jak byliśmy już na tym polu chłopacy mi
zaproponowali, żebyśmy jechali na
tydzień na biwak ( ale jak przyjedzie Emily, rzecz jasna ),
więc się zgodziłam, bo powinno być fajnie. Na pewno będą różne ciekawe przygody
! Yeahhh ! Hahaha…
Jak wróciliśmy to Niall poszedł zrobić kolacje, co mnie
trochę zdziwiło. Myślałam, że poproszą mnie, abym ją zrobiła. Niall ładnie
przygotował stół i położył tam jedzenie.
Nikomu nie pozwalał jeść, aż wszystko nie będzie gotowe. A więc chłopcy
czekali i czekali bardzo grzecznie, bo byli strasznie głodni. Ja za to w ogóle
nie chciałam, żeby była to kolacja, bo mi sie jeść nie chciało !
- Możecie już siadać i jeść. - powiedział Niall, gdy położył
ostatnią potrawę na stole. Ogólnie były naleśniki z czekoladą, cukrem, cukrem
pudrem, dżemem itp. I Niall jeszcze doniósł jakieś sałatki i… kurczaka ? Ten to
ma pomysły.
- Ja nie jestem głodna, pójdę do pokoju. - oznajmiłam i już
miałam iść, gdy nagle ktoś
mnie złapał za rękę.
To był Liam. Jezu, czego on chciał ? Payne mnie najbardziej wkurza z całego
zespołu. Ogólnie Liaś jest nawet okey,
ale nie zabardzo go lubię. On nie umie się bawić ! Powinien korzystać z życia
póki jest młody, i póki ma siły i w ogóle !
A nie, że każdemu coś zabrania ! Gorzej niż mój ojciec !
- Musisz coś zjeść. - powiedział do mnie i pociągnął do siebie,
byłam bardzo blisko niego. Ta
odległość po między nami była dość niebezpieczna, więc
odrazu się odsunęłam i poszłam do pokoju.
Louis poszedł za mną i mówił ''jak cie złapie, to nie będzie
za miło ! Liam ma
racje musisz coś zjeść ! ''.
Jednak nie zwracałam na niego uwagi. Ale jak już miałam wejść do mojego
tymczasowego pokoju, Louis mnie wziął na
ręce i zaczął łaskotać. Zaczęłam się śmiać na całego, wyzywałam przy tym Lou,
że nie lubię łaskotek. On i tak nic sobie z tego nie robił. Po jakiejś chwili
dopiero zaniósł mnie do kuchni, a ja cały czas go waliłam pięściami w plecy,
żeby mnie puścił. Ale bez skutków. Posadził mnie na krześle i powiedział, że
jak nie zjem chociaż jednej rzeczy, to sie stąd nie ruszę. Ja i tak nic nie zjadłam. Siedziałam i
siedziałam, aż Louis zaczął mi coś tam mówić, że muszę jeść, ’’ bo mnie wiatr
porwie ‘’. Tsaa… Moi rodzice zawsze mi mówili, i nadal mówią to samo. Na to co
mówił Louis nie zwracałam w ogóle uwagi tak jak wcześniej. Wreszcie Zayn
powiedział :
- Miley, zjedz coś. Bo inaczej twoi rodzice będą na mnie
źli.
- Za co mają być na ciebie źli ? - spytałam. Wydawało mi się
to dziwne.
- Bo im obiecałem, że tutaj trochę przytyjesz, że zaczniesz
wreszcie jeść. A ty zamiast przytyć to mi
tu schudniesz. Chociaż
nie, bo nie masz z czego ! - wydarł sie na mnie. Co on sobie myśli ?! Że co ?
Ja tak sobie naglę zacznę jeść, bo moi rodzice mogą być na niego źli !? Ha ha
ha ! Może sobie pomarzyć !
- Ja jeść nie będę, bo mi sie nie chce. Czy to takie trudne
do zrozumienia !? - wrzasnęłam i pobiegłam do pokoju. Jakieś 10 minut później zadzwoniła do mnie
Emily, więc z nią rozmawiałam. Powiedziałam jej o tej awanturze przy kolacji i
w ogóle. Jak skończyłyśmy rozmawiać to
się położyłam i zasnęłam.
~ Rano ~
Była godzina 7 rano jak się obudziłam. Troszkę wcześnie, ale
to nic. Poszłam się umyć. Jak byłam już czyściutka i pachnąca, wzięłam jakiś
tam dres i byle jaką bluzkę. Wciągnęłam na siebie ubrania i zaczęłam suszyć
włosy i układać. Pięć minut suszenia, chwila na ułożenie, znowu pięć minut
suszenia i znowu ułożenie. I tak w kółko.
Moje włosy już były ułożone i suche, a ja w tych starych i już trochę
podartych dresach. Wyglądałam okropnie ! Poszłam do garderoby i szukałam jakiś
fajnych ciuchów na dzisiejszy dzień. Nie mogłam się zdecydować, co na siebie
założyć ! Wreszcie się zdecydowałam na jasno jeansowe, podarte rurki, szare,
wysokie conversy, białą bluzkę - bokserkę z wieżą Aifla i do tego, jeżeli bym
gdzieś wyszła biała torba z adidasa. Następnie poszłam do łazienki się pomalować.
Na usta nałożyłam blyszczyk i wytuszowałam rzęcy. Nałożyłam jeszcze, w niektóre
miejsca korektor. Gdy wyszłam z łazienki, akurat do mojego pokoju wszedł Harry
i poprosił, abym zeszła na dół, na śniadanie.
Zobaczyłam godzinę – była 8;50. Trochę mi zleciało na szykowaniu się.
Powiedziałam mu, że zaraz zejdę. Gdy wyszedł, wzięłam tylko mojego iphona,
przejrzałam się w lustrze, poprawiłam włosy i poszłam na dół, tak jak prosił
Hazzuś. Wszyscy siedzieli przy stole i na mnie czekali. Usiadłam na jedynym
wolnym miejscu, przy Harry’m i Zayn’ie. Dzisiaj wyjątkowo nie chciałam się
kłucić, więc troszkę zjadła. Nie chciałam jeść, ale dzisiaj musiałam.
Gdy już było po śniadaniu wszyscy sie do mnie cały czas
uśmiechali, a ja nie wiedziałam o co im chodzi, więc sie wreszcie spytałam :
- Co się stało ? Czemu sie tak do mnie cały czas uśmiechacie
?!
- Bo wreszcie coś zjadłaś na śniadanie z apetytem. -
powiedział wesołym głosem Louis.
- Ahaaa...
- Ey Miley, o której przyjedzie ta Twoja koleżanka ? -
spytał Liam.
- Powinna być na lotnisku, około godziny 17;00. A co ?
- Nie, nic. Tak tylko się pytam.
- Miley, a ty chcesz po nią jechać na to lotnisko ? - tym
razem spytał Niall.
- Tak, mam taki zamiar.
- To niech ktoś z nas z Tobą pojedzie. Ale tylko jedna osoba,
bo reszta mi będzie potrzebna. – powiedział, a ja nie wiedziałam za bardzo, o
co mu chodzi.
- Okey, to kto ze mną pojedzie?
- Ja mogę. - powiedział od razu Louis.
- Okeyyy...
- Ty akurat Louis mi nie będziesz potrzebny, więc możesz jechać
- wtrącił sie Niall z udawaną powagą. Coś mu nie wychodziło.
- To dobrze. - powiedział Lou.
Jest dopiero 11;54, a ja nie mam pojęcia co robić, bo do
Emily nie mam po co dzwonić. A siedzieć w domu mi się nie chce.
- Ey. Kto do mi jakiś pomysł co teraz robić ? – spytałam.
- Nie wiem. Może byś sie przeszła. - powiedział Harry.
- No może. Albooo... - ten pomysł mi sie za bardzo nie
podobał.
- Może byś sie z kimś przeszła .- powtórzył Harry, tak jakby
z … nadzieją ?
- Albooo... - to też
mi sie nie podobało, bo przecież to było i tak jedno i to samo.
- Może pojedziemy do ''Galerii'' na zakupy ? - powiedział
Niall.
- Po jakie zakupy ? - spytał się Zayn.
- Bo nie ma nic do jedzenia na obiad. - Już trochę wkurzony
Horanek zaczął.
- To dobrze, że nie
ma nic do jedzenia. Bo i tak mi sie znowu jeść nie chce. - gdy tylko to
powiedziałam, to wszyscy na mnie spojrzeli się takim nie przyjemnym
spojrzeniem.
- Ja nic nie mówiłam, mnie tu nie ma. - i szybko uciekłam do pokoju a wszyscy
pobiegli za mną.
Zdążyłam zamknąć mój pokuj na klucz, aby nikt mi nie
wchodził. Po chwili słyszałam tylko, cytuje;
'' Miley Otwórz te drzwi ! W tej chwili je otwieraj ! '' Ale
ja i tak nie otwierałam. Nie byłam taka głupia. Nagle zapadła cisza. Ja nie wiedziałam czemu. Myślałam, że już
poszli. Więc podeszłam do drzwi, otworzyłam je i nagle wszyscy wpadli do mojego
pokoju i sie na mnie rzucili. Mówili, cytuję :
''Nareszcie otworzyłaś, a teraz cie mamy '' i jeszcze ' 'teraz
jedziemy do sklepu i ty jedziesz z nami '' a do tego '' Obiad będzie od razu
jak przyjedziemy ze sklepu, a ty będziesz za kare musiała zjeść wszystko z
talerza ''... to była ruina ! Cały czas się upierałam, że nie jadę do żadnego
sklepu. Oni jednak byli nie ugięci. Louis mnie wziął zarzucił przez ramię jak
jakimś śmieciem, wziął jeszcze moją bluzę i poszedł ze mną do auta. Czekałam z
Lou w tym aucie na resztę. Gdy przyszli, mogliśmy już jechać . Jak byliśmy już
w drodze, nagle auto stanęło i nie
chciało odpalić.
- No to pięknie! A ja nie chciałam jechać, ale oczywiście
musiałam, a teraz siedzimy w tym bagnie ! -powiedziałam cała wkurzona i znowu
wszyscy sie na mnie spojrzeli, tak jak wcześniej. Ja sie przykryłam bluzą i powiedziałam :
- Mnie tu nie ma i nic nie słyszeliście.
Nagle ktoś mi wziął bluzę i sie schylił jak do pocałunku. To
był Niall, ale ja sie szybko odsunęłam.
-Tej, Niall, bez przesady ! - krzyknęłam z groźbą w oczach.
Ale powiem szczerze, że byłam bardzo zaskoczona, tego gestu. Gdyby Emily to
widziała, to już by mnie nie było na tym świecie.
- Yhyyy...-powiedział nie zadowolony i sie zaczął na mnie gapić
jak nie wiadomo na co. Czułam sie przy nim dziwnie, a odległość między nami nie
była zbyt ładna, byliśmy bardzo blisko siebie. Te jego oczy mnie zaczarowały,
gapiłam sie w nie jak w żadne inne. Nigdy nie miałam okazji z tak bliska oglądać
czyjeś oczy.
- Hey. My tu jesteśmy. - powiedział wkurzony Tomlinson’ek, a
Niall tylko odpowiedział tym swoim ''Yhyyy'', ale ja za to sie ocknęłam i
popatrzałam na resztę. Gapili sie cały czas na mnie i na Niall’a.
- Czemu sie tak gapicie ? – zapytałam, bo już miałam tego dość.
- Bo, eee, nie wiem. Tak tylko. - powiedział Zayn jakimś dziwnie
słodkim głosikiem.
- Kiedy to auto ruszy ? – zapytałam po raz kolejny.
- A no właśnie, Lou co tam sie dzieje ? - spytał Niall ( bo
Lou prowadził ).
- Auto siadło na dobre, niech ktoś zadzwoni, żeby nam
pomogli je dociągnąć z powrotem do domu.
- Takk ! Nie jedziemy do sklepu i nie będzie obiadu ! - krzyknęłam
cała uradowana, a oni znowu sie na mnie dziwnie spojrzeli. A ja tak jak chwilę temu, zakryłam się bluzą
i powiedziałam ''mnie tu nie ma''.
I tym razem moją bluzę wziął Liam ale on mnie nie chciał pocałować.
I dzięki Bogu ! Jednak mi się nie podobało siedzenie na tym miejscu, więc poszłam
na inne. Ale cały czas się zastanawiałam, czemu Niall chciał mnie pocałować …
może oni to chcą tak sprawdzić, czy któryś mi się podoba, i czy dam się któremuś
pocałować ?… Żenada !
- Lou, a jak ci sie układa z Eleanor ? – spytałam, żeby nie
było tej cholernej ciszy.
- Dobrze, a co zazdrościsz ? - powiedział i sie zaczął śmiać.
Tak, zazdroszczę powiedział jakiś
głosik w mojej głowie, ale ja powiedziałam co innego. Chociaż taka była prawda.
Zazdrościłam Eleanor, i to bardzo.
- Nie, tylko chciałam przerwać , tę cholerną ciszę. -
powiedziałam z powagą i zlustrowałam go wzrokiem. Na co bardziej się zaczął
śmiać, i ja nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem.
- Tej, ale bez takich słów. - nagle wtrącił sie Harry.
- Ale, że jakich ? – Zapytałam.
- Dobrze wiesz jakich, nie lubie, jak dziewczyny mówią
nieładnie.
- No to masz problem. Bo Twoje zdanie mnie nie obchodzi. - odpowiedziałam
i wytknęłam do niego język. - To jak wracamy do domu ? – spytałam, bo nie
chciałam dłużej siedzieć w tym samochodzie.
- No, już do nas jadą. - powiedział Zayn.
- Ale kto ? – spytałam.
- Menadżer.
- Aha.
Jakieś 10 minut później przyjechał ten menadżer i po chwili
byliśmy w domu, ja od razu pobiegłam do ''mojego'' pokoju i zadzwoniłam do
Emily. Jak skończyłam z nią rozmawiać, to ktoś zapukał do moich drzwi, więc poszłam otworzyć
,to był Zayn, pytał sie czy chce coś do jedzenia, a ja, jak sie domyślacie, powiedziałam,
że nie bo ''nie jestem głodna''. Cała ja…
Była godzina 13;52. Strasznie mi się nudziło, więc
wyciągnęłam mój pamiętnik z szuflady i zaczęłam w nim pisać.
Drogi pamiętniku ! 30.07.2013r.
Dzisiaj przyjeżdża Emily ! Yeyyyy ! Bardzo się cieszę, z tego faktu.
Ale nie uwieżysz ! Miałam jechac z chłopakami do sklepu, bo nie było ( i chyba
nadal nie ma ) nic do jedzenia. Co idzie mi na rękę. I jak jechaliśmy do
Galerii auto siadło i nie chciało odpalic ! Ale to nie wszystko… Niall chciał
mnie pocałowac ! Boże, Emily by mnie zabiła ! I jak sobie siedzieliśmy w
tym aucie, zapytałam się Louis’owi, jak
się układa w jego związku. I wiesz, co ? Powiedział, że DOBRZE, i że niby ja, zazdroszczę Eleanor, Louis’a ! To znaczy… To
prawda, że jej zazdroszczę, ale Louis się tak jakby domyślił ! Boże, i co ja
teraz zrobię ?! Co ja zrobię, gdy on się dowie. Nie wiem jak by się dowiedział,
ale jakoś na pewno ! Jezu, Jezu, Jezu, Jezu ! Zaraz dostane ataku serca !
Aaaaaaa !...
Ja lecę, mój ty kochany ! Pa Pa xx.
_______________________________________________________________
No i macie 2 :) Mam nadzieję, że się wam podoba.