niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 4


Obudziłam się jakoś o godzinie 8;00. Gdy wstałam,  głowa mnie bolała nie miłosiernie ! Poszłam do kuchni, gdzie o dziwo, wszyscy byli. Łącznie z Emily. Podeszłam do szafki gdzie chłopacy mieli różne lekarstwa i wzięłam byle jakie pudełko. To chyba był apap extra. Wzięłam jeszcze z dwa pudełka innych tabletek. Sięgnęłam po kubek i nalałam sobie do niego wody. Usiadłam i zaczęłam przeglądać opakowania tych tabletek. Wszyscy się na mnie patrzeli, co mnie trochę denerwowało. Wzięłam do ręki najsilniejsze tabletki i wzięłam ich na rękę z dziesięć. Już miałam je połykać. Ale na moje szczęście lub nie szczęście Louis siedział obok mnie i mi te tabletki zabrał i dał tylko jedną ! Nawet się na niego nie spojrzałam. Nie chciałam. Nienawidziłam go. Wzięłam od niego te tabletki i wzięłam je wszystkie do buzi. Już sięgałam po wodę, gdy Emily mi ją wzięła z przed nosa. I coś tam mi gadała, że mam te tabletki wypluć, czy coś takiego. Nie wiem dokładnie. Nie rozumiałam jej za bardzo. Podeszłam do kranu i te tabletki wyplułam. Podeszłam do niej i się zapytałam :
- Co mówiłaś ? –  Ojejku, głos mi się łamał. Ledwo wypowiedziałam te dwa słowa.
- Co się z tobą dzieje ? – zapytała z troską.
- Weź się nie interesuj. Daj mi święty spokój. Nienawidzę Cię. – mówiłam coraz ciszej.
- Do jasnej cholery, o co ci chodzi ?!
- Nie krzycz. – powiedziałam i złapałam się  za bolącą głowę.
- Miley, co się dzieje ? Czemu mnie nienawidzisz ?
- Ty dobrze wiesz czemu.– czułam się coraz gorzej. Nie wiem nawet czemu. Poszłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam. Nie chciałam z nikim gadać, nikogo widzieć. A już szczególnie Louis’a i Emily. W pewnym momencie już nie wytrzymałam. Poszłam do łazienki i zaczęłam rysować. Bez papieru, bez ołówka, czy tam długopisu. Rysowałam po rękach, żyletką. Ktoś zaczął pukać do moich drzwi od pokoju. Nie otwierałam, nie odzywałam się. Tak jakby mnie tu nie było. Zaczęłam szybko przemywać ręce. Gdy przestała mi lecieć krew, założyłam na siebie bluzę i poszłam wreszcie otworzyć te drzwi. Bo, ten ktoś chciał mi te drzwi z zawiasów wyrwać ! Boszz ! Otworzyłam te drzwi i zobaczyłam w nich…wszystkich ? Serio ? O JASIU !
- Co jest ? – zapytałam
- Co jest ?! My tu z pół godziny stoimy, walimy w te drzwi. A ty się pytasz ‘’ co jest ‘’ ?! – przemówił jakże wielki Pan Tomlinson.
- Ha.ha.ha. Twoja historia mnie urzekła, mów dalej ! Wyczuwanie ten sarkazm ? – zaczęłam być bardzooo nie grzeczna.
- Co się z tobą dzieje ?! Ostatni raz taka byłaś jak Ci chłopaka ukradłam ! – zaczęła teraz wrzeszczeć Panna Emily.
- Oooo… Doprawdy ? – jak ja lubię wszystkich wkurzać !
- Co się stało ? – tym razem zapytała troskliwie.
- A  co miało się stać ? – zapytałam. Okey, rozumiem, że się martwią. Ale niech przestaną ! Nie mają o co ! Przecież i tak wszyscy mnie mieli głęboko w swoich szanownych czterech literach ! ;c
- Miley, ja Cię znam nie od dziś ! I widzę, że nie jest w porządku ! – A Emily nadal to ciągnie… to jest męczące, nie uważacie ?
- Dobra, super. Daj mi spokój. Dziękuję wam, za jakże miłą i uroczą rozmowę. Dobranoc. – skończyłam bardzo pięknie moje przemówienie to zamknęłam im drzwi przed nosem. Ale ich nie zakluczyłam, co było moim błędem. Ledwo, co się położyłam na łóżko, oni wpadli do mojego pokoju. Jak jakieś dzikie zwierzęta ! Emily zaczęła coś tam krzyczeć. I w pewnym momencie stało się coś, co nie powinno mieć tutaj miejsca. Harry wszedł do łazienki i zaczął wrzeszczeć, że jest krew, i że ona jest na podłodze i na zlewie. Emily do mnie podeszła i kazała pokazać ręce. Okey, pokazałam. No i się zaczęło. Każdy mi mówił, że mam przestać. Pytali się czemu. Dawali kazania. Aż Harry, jako jedyny mądry zapytał :
- Miley, jak to jest się ciąć ? – zapadła cisza. Z tego co przez tą ciszę zrozumiałam, to mam odpowiedzieć na to pytanie. Więc odpowiedziałam.
- To nie jest nic przyjemnego. Trzęsącą ręką przecinasz skórę po raz pierwszy. Za mało krwi, nie boli. Nie czujesz bólu. Decydujesz się na kilka, kilkanaście kolejnych pociągnięć czymś ostrym. Odczuwasz ulgę, złudne szczęście, to jak narkotyk. Po chwili widzisz jak płynie krew - jakże uspakajający widok. Ucieczka od problemów. Jest naprawdę dobrze, czujesz przyjemny chłód. Odkręcasz zimną wodę. Ona nic nie daje. Szczypie. Bierzesz chusteczkę, by nie musieć sprzątać łazienki. Przykładasz ją do ciągle krwawiących ran. Powtarzasz to kilkanaście razy, jednak krew leci cały czas. Po dłuższym, lub krótszym czasie zaczyna krzepnąć. Mniej więcej wtedy składają Cię wyrzuty sumienia. Ten ból przy zginaniu ręki. Ten ból przy zakładaniu bluzy. Ten ból przy kąpieli. Ten ból kiedy próbujesz to ukryć. Przepraszasz siebie, że znowu to robisz. Nie chcesz tego więcej. I tak to zrobisz znów, nie oszukujmy się. Wracają wszystkie dawne problemy, to się nawarstwia. Jest gorzej niż przedtem .Ale i tak odpowiesz 'nie, nic'. Następnym razem zastanów się, czy bandamka na lewej ręce zawsze pełni funkcję ozdobną.
- Wow !! – Harry jako jedyny się odezwał.
- Noo, to tak to wygląda. – powiedziałam cicho i nieśmiało. Wszyscy się na mnie patrzeli jak nie wiem na co. W pewnej chwili Emily powiedziała, żeby wszyscy wyszli, żeby zostawili mnie z nią. Samą.
- Wiem, nie powinnam wtedy całować Louis’a. Przepraszam. – zaczęła.
- Przepraszasz ? HA.HA.HA. Dobry, a nawet BARDZO DOBRY żart.
- Ojejku, Miley. Ja naprawdę Cię przepraszam. Nie bądź już taka, to po pierwsze. A po drugie nie gniewaj się na mnie.
- A ty jaka byś była, gdybym ja pocałowała Niall’a ?! I ty byś nie była na mnie zła ?! – już serio się wkurzylam.
- Ehhh. Pewnie bym była taka jak ty teraz. Ale no co mam zrobić, żebyś mi wybaczyła ?
- Nic.
- No to o co Ci teraz chodzi ?
- A o to, że ja Ci nie wybaczę.
- Co ?! Ale jak mi nie wybaczysz ?! No Miley, noo ! Idę po Zayn’a ! – panikowała jak małe dziecko. – Zayn ! – zaczęła go wołać.
- Co ? – po chwili się zjawił w pokoju.
- Powiedz jej coś ! Ona nie chce mi wybaczyć ! – zaczęła narzekać. Ale jak ona mu powie, że Louis mi się podoba, to już po niej !
- A co jej zrobiłaś ? – zapytał.
- Dobra ! Wybaczę Ci, ale mu nic nie mów ! – krzyknęłam.
- Okay ! Zayn, możesz już iść. – oświadczyła i się uśmiechnęła.
- Boszzz. Co ja z wami mam ! – Powiedział Zayn i wyszedł.


_________________________________________________________________

Mam takie pytanie... Jest ktoś wogóle na tym blogu ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz