wtorek, 7 stycznia 2014

Rozdział 1


Pewnego dnia mój najlepszy przyjaciel Zayn, zaprosił mnie w wakacje do Londynu. Pojechałam ciekawa przygód, które mogą mnie tam spotkać.  Na lotnisku w stolicy Anglii czekał na mnie ze swoimi kumplami z zespołu.

- Zayn !! - krzyknęłam jak tylko go zobaczyłam i pobiegłam do niego z moim ciężkim bagażem.
- Miley !! - krzyknął tak samo głośno jak ja, odłożył na bok mój bagaż i mnie mocno ale to bardzo mocno przytulił.
- Dobra starczy tych czułości, może byś nam przedstawił te ślicznotkę ?? - powiedział  chyba Harry z małą wściekłością w oczach, co wyglądało tak jak by mówił  '' zostaw ją, dobrze Ci radzę ''.
- Okey, chłopacy to jest Miley.  Miley to jest Liam, Louis, Harry i Niall...- powiedział z takim podekscytowaniem i sie mocno uśmiechnął, ten uśmiech był od ucha do ucha. Bardzo się cieszyłam, że wreszcie widzę Zayna. Nie widziałam go prawie trzy lata ! A teraz jeszcze mnie poznał z resztą zespołu – marzenie !
- Cześć - powiedzieli wszyscy chórkiem.
- Hey...- odpowiedziałam nieśmiało.
- Dobra, to idziemy do domu. - powiedział Louis i wziął mój bagaż.
- Okey, ale moją torbę wezmę sama. - powiedziałam bo nie chciałam, żeby wyszło, że ze mnie taki leń. Co by jeszcze sobie o mnie pomyśleli.
- Bez przesady, ty zanim weźmiesz tę torbę to sie złamiesz. - gdy tylko to powiedział  to spojrzał się na mnie z takim grzecznym i troskliwym wzrokiem.
- Taaa...’’bez przesady’’, ale to jest przesada. - wydukałam pod nosem ale i tak nikt tego nie usłyszał.
- Ale chwila, czy ty aby nie jesteś na coś chora? Bo coś mówił Zayn. - powiedział nagle Liam.
- Tak...- powiedziałam bardzo cicho i już byłam trochę wkurzona.
- A na co? - tego jeszcze brakowało, żeby sie o to zapytał ! Durny Liam musiał z tym wyskoczyć !
- Jestem anorektyczką. - powiedziałam niesłyszalnie.
- Możesz powtórzyć ? Bo  nie usłyszeliśmy. - niestety Harry musiał coś wydukać tak jak wcześniej zaczął dukać Liam.
- Jestem anorektyczką...-powiedziałam już tym razem głośniej. Nie chciałam, żeby wiedzieli, że jestem anorektyczką, bo by jeszcze mnie zmuszali do jedzenia.  A w ogóle to by się o mnie martwili, i by latali cały czas obok mnie. A to, żebym nie zemdlała, a to, żebym coś zjadła. A to, a sramto !
- A więc ja poniosę twoje torby, i bez dyskusji. Ja jestem z nas wszystkich najsilniejszy ! – przechwalił się Harry i wziął od Louis’a moje torby.
- Miley czemu ściągasz te buty ? - powiedział Zayn śmiejąc sie ze mnie. (Miałam buty na obcasie )
- Strasznie mnie obcierają... - powiedziałam z udawanym smutkiem.
- To ktoś Cię zaniesie do domu. Okey ? - powiedział już z normalnym tonem.
- Okey. Ale ja jestem ciężka, więc nie chce robić wielkiego kłopotu. - gdy to powiedziałam zrobiłam sztuczny, mały uśmieszek.
- Ty ciężka ? Ja Cię wezmę. Wskakuj mi na plecy. - powiedział z uśmiechem Louis i sie
do mnie odwrócił tyłem, abym mu weszła na ''barana''...więc weszłam. Nie chciałam, żeby mnie niósł, bo przecież byłam ciężka ! I to bardzo. Przecież ważyłam AŻ 43 kilogramy !
- Ale ja naprawdę jestem ciężka.
- Czy ty siebie słyszysz ? Jesteś anorektyczką i do tego jesteś ciężka, rozbawiasz mnie. -  Zaśmiał  sie Zayn i Louis zaniósł mnie do ich auta. Boże, jak ja bym chciała mieć takie auto ! Mazda Biante Mini Van. Piękne auto ! Jak dojechaliśmy pod ich dom, wielki, ogromny. Dobra, domem tego nie można nazwać, willa. Niech będzie. Jak dojechaliśmy pod ich wille, szczena mi opadła ! Gdy wysiadłam z vana Louis mnie wziął na ręce, tak jak się nosi panny młode i mnie zaniósł do domu   willi. Niall mnie zaprowadził do mojego pokoju i okazało się, że pokuj Niall’a jest obok mojego pokoju i naprzeciwko mojego pokoju jest pokuj Louis’a. Mój pokój był bardzo ładny. Były dwie szare ściany i jedna czerwona, a na jeszcze jednej była photo tapeta wieży Aifla. Białe meble, duże lustro i dwuosobowe łóżko z białego drewna, a pościel była czerwona. Zayn dobrze wiedział, że kocham czerwony. W moim pokoju były jeszcze dwie pary drzwi. Jak się okazało, jedne były od łazienki, a drugie zaś od mojej garderoby. Gdy obejrzałam pokój, łazienkę i garderobę zaczęłam się rozpakowywać. Następnie przebrałam się w mój ulubiony dres i za dużą na mnie, męską bluzkę. Kiedyś mi ją dał Zayn. Na jednym z koncertów dostali koszulki ze swoimi nazwiskami i z numerem. Gdy trochę ogarnęłam w pokoju, wyszłam z domu i poszłam do sklepy bez słowa.
W sklepie kupiłam czekoladę dla Louis’a bo mnie przyniósł z lotniska do auta a potem z auta do domu wili.
Jak weszłam do domu odrazu powędrowałam na góre do pokoju Lou i zapukałam, po chwili mi otworzył.
- Proszę to dla ciebie za to, że mnie nosiłeś. Teraz Cię pewnie wszystko boli, od takiego grubasa jakim ja jestem. – powiedziałam z niewielkim zawstydzeniem.
- Dziękuję, ale nie potrzebnie mi kupowałaś te czekoladę, kupiła byś sobie coś do jedzenia.
- Nieeee. Ależ trzeba było, a do jedzenia, to po co jak mi sie jeść nie chce ?
- Ale musisz jeść, a tak apropo to jak chcesz to możesz do nas zaprosić z Polski na wakacje jakąś swoją koleżankę lub przyjaciółkę.
- Naprawdę ?
- Noo ..
- DZIĘKUJĘ !!! - wykrzyknęłam i go mocno przytuliłam, jak głupia.
- Dobra, dobra ale bez takich czułości...- uśmiechnął sie do mnie.
- Nooo okey. To ja idę i zadzwonię do mojej najlepszej przyjaciółki.
- Okey. A jak skończysz z nią rozmawiać to pójdziemy wszyscy na spacer na pole, pasuje ?
- No dobrze. To do zobaczenia. - uśmiechnęłam sie i poszłam do mojego pokoju.
 Byłam strasznie podekscytowana. Cieszyłam się bardzo, że mogę zaprosić tutaj Emily. Ona na pewno będzie się cieszyła, może nawet bardziej niż ja, bo ona jest psychofakną One Direction. A ja jestem normalną fanką 1D, a nie jak co niektóre, że ryczę, albo wrzeszczę, jak ich zobaczę. 
Chwilę tak sobie rozmyślałam, jak będzie fajnie i w ogółe. Wyciągnęłam z szuflady mój pamiętnik i zaczęłam w nim pisać.
                                                 Drogi pamiętniku !                               29.07.2013r.
Dzisiaj przyjechałam do Zayna, do tego Londynu i poznałam resztę jego zespołu. Ahhh… Na początku mogłam tylko i wyłącznie pomarzyć, że ich poznam, a tu proszę ! I Louis nawet mi powiedział, że mogę zaprosić moją przyjaciółkę z Polski ! Sczerze ? Chłopacy są bardzo przystojni, ale moim zdaniem najbardziej przystojny jest właśnie Lou. Tak, wiem. On już ma dziewczynę, Eleanor. No cóż, mówi się trudno ! Nigdy Eleanor nie lubiłam i ty dobrze o tym wiesz, ale skoro jestem jego fanką musze to zaakceptować, prawda ? Ehhh… Szkoda, że nie jestem na jej miejscu. Tak, dobrze myślisz – chce z nim być. On mi się strasznie podoba. Emily ma łatwiej i lepiej ! Bo jej się podoba Niall. A Niall nikogo nie ma ! Tyle, że to właśnie Niallnikogo nie miał od samego początku, bo on czeka ‘’ na tę jedyną ‘’ ahhh... A gdyby to właśnie Emily była tą jedyną ? Boże, jak ja bym jej zazdrościła !
Omomom… Mój ty kochany na dzisiaj kończę, bo jeszcze muszę zadzwonić do Emily, a potem idę z chłopakami, na jakieś tam pole. Pa Pa :x

Zadzwoniłam do Emily i powiedziała mi, że przyjedzie.  Jutro ma samolot  i około godziny 17;00 już powinna być w Anglii.


_________________________________________________________________
No i proszę ! Macie rodział 1 ! :D

1 komentarz: